Dieta Dobrych Produktów

Wpisy

  • czwartek, 29 stycznia 2015
    • Co dziś jadłeś na śniadanie? Świecisz?

      Kto zjadł dzisiaj na śniadanie 3 kromki chleba z margaryną i kiełbasą zwaną wiejską ręka w górze? Pomyślałeś co mogłeś-zupełnie nieświadomie wprowadzić do swojego organizmu?

      Załóżmy, że zjadłeś chleb A:

      Skład: mąka PSZENNA (46%), woda, mąka ŻYTNIA (16%), drożdże, sól, zakwas suchy: regulatory kwasowości (kwas cytrynowy, octan sodu), serwatka w proszku (MLEKO), emulgator (lecytyny)), polepszacz do pieczywa (emulgator (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem mono- i diacetylowinowym), dekstroza, cukier, tłuszcz roślinny, środek do przetwarzania mąki (kwas askorbinowy), słód PSZENNY)

      do tego kanapki posmarowałeś margaryną B:

      Skład: woda, oleje roślinne (rzepakowy, palmowy, słonecznikowy, w zmiennych proporcjach), skrobia modyfikowana, masło (0,5%), emulgatory (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, polirycynooleinian poliglicerolu, lecytyny), sól (0,3%), maślanka w proszku, substancja konserwująca (sorbinian potasu), regulator kwasowości (kwas cytrynowy), aromaty, barwnik (karoteny), witaminy A i D

      i obłożyłeś kanapki pięknie pachnącą kiełbaską pod nazwą:kiełbasa wiejska:

      Skład:

      mięso wieprzowe z szynki (93%), woda, sól, błonnik pszenny, sacharoza, wzmacniacz smaku E621, laktoza, białko wieprzowe kolagenowe, białka mleka, aromaty, aromat dymu wędzarniczego, przyprawy, ekstrakty przypraw, regulatory kwasowości E261, E326, glukoza, przeciwutleniacz E316, substancja konserwująca E250

      Smakowało????????

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Co dziś jadłeś na śniadanie? Świecisz?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 stycznia 2015 12:15
    • Co to jest DDP?

      Dieta Dobrych Produktów- to nazwa wprowadzona przez dr Witoszek, ale dla mnie oznacza ten termin coś więcej, mianowicie całkowitą zmianę sposobu życia, myślenia, patrzenia na świat, na swoją najbliższą rodzinę, na wyzwalanie się z nałogów, na naukę tego, że warto w życiu być szczęśliwym bez nieustannego oglądania się na innych.

      Oprócz wprowadzenia do życia zmian w odżywianiu, które pani doktor zaleca w swojej książce "Dieta Dobrych produktów" należy nauczyć się obserwacji własnego organizmu na dany produkt. Kiedy po zjedzeniu kromki pieczywa posmarowanego margaryną rozpoczyna się silny ból gardła to....po co to jesz? Kiedy po spożyciu zupki w proszku zaczyna bardzo boleć Ciebie głowa to....po co ją jesz? Kiedy jesz słodki batonik i za parę godzin cała Twoja twarz pokryta jest krostami to...po co to jesz? Czasem ewidentnie wiemy, że nam coś szkodzi, czasem uczymy się tego dłużej, jemy często to, na co nie mamy kompletnie ochoty, bo "coś jeść trzeba". Wrzucamy do żołądka jak do śmietnika co się nawinie z lodówki. Codziennie na śniadanie jemy chleb z serem albo płatki z mlekiem i narzekamy, że nieustannie się przeziębiamy. Jesteśmy uzależnieni nie tylko od papierosów czy dużej ilości kawy, ale przede wszystkim od cukru, pieczywa, chemii w jedzeniu i...wchłaniamy jej coraz więcej i coraz częściej, bo "jeść trzeba", " bo to jest zdrowe", "bo wszyscy to jedzą", "bo skoro to jest w sprzedaży to nie może szkodzić", " bo reklamowali" itd.
      Dieta Dobrych Produktów uczy zdrowego myślenia, to taka analiza własnych potrzeb, powrót do pierwotnych instynktów, które zatracamy w obecnej rzeczywistości. Początki bywają trudne-jak w przypadku każdej zmiany, ale kiedy zaczynamy zauważać efekty przychodzi fala radości. Nawet zakupy inne niż wszystkie, na nowo odkrywany smak potraw potrafią cieszyć. Może argumentem do zmiany będzie retoryczne zapytanie siebie dlaczego przy tak wielkim rozwoju medycyny społeczeństwo choruje coraz bardziej i coraz więcej od momentu urodzenia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 stycznia 2015 11:28
  • poniedziałek, 26 stycznia 2015
    • Reklamy-pranie mózgu każdego dnia

      Boli cokolwiek? Weź lek A. Boli mocniej? Weź lek B, boli bardzo mocno? Weź A albo B ale Forte lub Max! Kiedy będziesz brał lek C nie będziesz miał zawału i nie umrzesz bezczelnie swojemu wnukowi! Zażywając lek D tej zimy nie zachorujesz nawet jak będziesz widział przez okno mutantów-chorych ludzi! Umówiłeś się na nart? A tu grypa, co za pech! Nie kładź się przypadkiem do łóżka! Weź lek E i na stok! Twoje dziecko poszło do przedszkola i znów ma zapchany nos i zatoki? Szybko podaj mu lek F , a w mig odzyska zdrowie i dobre samopoczucie! Chcesz pojechać z dzieckiem na noc do znajomych, a ono...chore! Co robić? Daj mu lek G, bo teraz on jest dostępny dla Ciebie bez recepty wystarczy pofatygować się do apteki. Kaszel suchy, kaszel mokry? A co ja lekarz żeby to odróżnić? Ale jest syrop H, który leczy jedno i drugie! Twoje dziecko jest niejadkiem, a Ty stoisz jak głupia przy garach i gotujesz. Nie szukaj przyczyny! Daj mu syropek I, a zobaczysz jak z apetytem zacznie wsuwać wszystko co mu podsuniesz. A co dajemy dziecku na bolesne gardziołko? Pan lekarz w reklamie mówił, że najlepsze są lizaki J- słodkie i pyszne. Kiedy dziecko gorączkuje od razu daj mu lek K- i to w opcji Forte aby nie musiało łykać zbyt dużo, gorączka sama zniknie jak w reklamie.
      Z reklam dowiadujemy się co możemy mieć: na zakażenie pochwy czy to bakteryjne czy grzybicze pomogą tabletki L, na suche oczy (bo każdy ma po 40-tym roku suche oczy) pomogą krople Ł, a kiedy bolą stare, chore stawy maść M uleczy je natychmiast! Star, dobry poczciwy alkohol z olejkami o nazwie M pomoże praktycznie na wszystko. Jedz co chcesz, wrzucasz do swojego żołądkowego śmietnika wszystko i nie martw się wątrobą-jest lek N, który ją przecież wygeneruje każdego dnia! Chcesz mieć więcej siły? Łyknij suplement diety O, a kiedy pijesz kawę przyjmij magnez P. A może marzysz aby Twoje dziecko było najszczęśliwsze na świecie? Koniecznie kupuj mu batoniki R i słodkie jajeczka S. A na mocne i silne kości wybierz jogurty i serki T i nie przejmuj się ile tam tego wapnia i ile cukru w cukrze.
      Chyba na więcej nie mam siły, bo zrozumiałam, że można tak w nieskończoność...
      A kto ponosi skutki takiego prania mózgu?

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Reklamy-pranie mózgu każdego dnia”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 stycznia 2015 13:26
    • Słaba odporność dziecka-jak radzić sobie z przeziębieniami

      Kiedy tylko dziecko wykazuje pierwsze objawy zachorowania od razu odstawmy: wszelki cukier, nie dawajmy mu herbaty z miodem i cytryną-to wcale nie pomaga! Miód podrażnia gardło, a cytryna dodatkowo wychładza (tak jak i inne cytrusy) i choroba się rozwija.

       Tabletki do ssania na gardło? Zawierają cukier i przynoszą tylko chwilową ulgę.

       Nie dawajmy mu nic z produktów mlecznych, żadnych potraw mącznych! To wszystko spotęguje rozwój choroby. Bakterie i wirusy kochają te produkty!

       Musimy w tym czasie dostarczyć dziecku przede wszystkim tłuszczu-tłuszcz bowiem nie tylko nawilża, ale do tłuszczu "nie czepiają się" bakterie ani wirusy i na nich się nie mnożą. Ale jeśli dziecko nie ma ochoty na nic to....pozwólmy mu na to, post leczy, nie zmuszajmy go do jedzenia i utraty energii potrzebnej na trawienie. Ta energia potrzebna mu jest do zwalczenia wirusów!

      A jeśli apetyt dopisuje to najlepiej żeby przez ten czas dziecko jadło ciepłe, pożywne zupy warzywne ugotowane na jakimś tłuszczu czy mięsku. A może dziecko lubi frytki? Na śniadanko warto podać pyszną jajecznicę wzmacniającą bez pieczywa! Na pewno pomoże tran-on naprawdę wzmacnia odporność i poprawia stan gardła.

       Uduśmy na smalcu gęsim dziecku potartą marchewkę (witamina A!!!), podajmy mu (jeśli już ma odpowiedni wiek i nie jest uczulone) orzechy do podjadania albo słonecznik czy pestki dyni.

       Pamiętajmy, że warto podawać dziecku te produkty dla wzmocnienia odporności przez okres całej zimy.

       Nie może być zdrowe dziecko, które codziennie pije zimne jogurty prosto z lodówki (gardło i układ odpornościowy tego nie cierpią) czy wcina batoniki i słodkie drożdżówki. Im więcej cukru dostarczamy do organizmu i produktów mlecznych tym mniejsza jego odporność!

      Codzienna porcja płatków zbożowych z mlekiem to średni posiłek dla naszej odporności.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Słaba odporność dziecka-jak radzić sobie z przeziębieniami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 stycznia 2015 11:29
    • Przewlekłe zapalenie migdałków

      Mają z nimi problem i dzieci i dorośli, a przecież to strażnicy naszej odporności! Teraz na szczęście wycina się je znacznie rzadziej niż kiedyś, ale za to sa torturowane masą antybiotyków. Najbardziej służy/szkodzi naszym migdałkom to co wrzucamy do naszego gardła.

       Piszę zatem po przetestowaniu na sobie co szkodzi mojemu gardłu najbardziej:

      -cytrusy-po ich zjedzeniu piekło, bolało, szczypało-zatem odpadają pomarańcze i cytryny

      -pieczywo...ciemne-tak tak...po zjedzeniu chleba żytniego gardło mi puchło, generalnie warto odstawić zupełnie "zboża glutenowe"

      -produkty mleczne- w każdej postaci-też odstawiłam je na jakiś czas

      -wszelkie konserwanty, chemiczne jedzenie

      -dym papierosowy- to jak każdy wie szkodzi na wszystko.

      Za to moje gardło wspaniale reagowało na.....oliwy i oleje...Zaczęłam stosować w dużych ilościach oliwę z oliwek, tran, olej z pestek winogron jak i nasz pospolity olej rzepakowy czy słonecznikowy.

      Moje gardło uwielbiało warzywa szczególnie zielone i czerwone: paprykę, brokuły, pomidory uduszone na maśle klarowanym-wspaniały balsam dla gardła

      -oliwki-czarne i zielone oraz ryby...

      Zimą gardło nie lubi zimnych napojów i zimnych produktów. Lody to dla nich szok.

      Poprawę migdałków widać już po tygodniu...po prostu przestają boleć, robią się mniej czerwone, a z czasem przestają też wydzielać hektolitry ropy.

       

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 stycznia 2015 11:29
    • Przedszkolak ciagle choruje

      "Dajcie temu dziecku się wychorować!!!"-usłyszałam od Pani dyrektor na zapytanie dlaczego moje dziecko chodzi po 2 dni w miesiącu do przedszkola, a pozostały czas zostaje w domu. Nie chcę żeby tak było. Nie po to wróciłam do pracy żeby siedzieć z dzieckiem w domu! I do tego trzeba płacić za przedszkole! Lekarze to samo: że musi się uodpornić na wirusy i będzie potem lepiej. Ale kiedy potem? Obserwuję inne dzieci i one choć są już w przedszkolu trzeci rok nadal chorują. To o co chodzi? Potem dziecko idzie do szkoły i jakoś przestaje chorować....No tak, bo w szkole nie bawi się zabawkami pełnymi zarazków tylko siedzi w ławce. Poza tym jest już starszy więc jego układ immunologiczny pracuje lepiej. Ale zastanawiało mnie to dlaczego kiedy dziecko siedzi ze mną w domu i jest na mojej kuchni to ...nie choruje. Przyjrzałam się menu przedszkola: drożdżówki, zupy gęste pachnące glutaminianem sodu zaciągane zasmażką, paskudnie słodkie płatki, ciągle chemiczny budyń i kisiel na deser. Jak dzieci mają nie chorować przy takim żywieniu pełnym węglowodanów? Rozmawiałam z p. dyrektor i okazało się, że mamy są bardzo zadowolone z żywienia, bo ich dzieci zjadają ładnie wszystko, a nie można ich zmuszać do jedzenia warzyw i owoców, bo dzieci tego nie lubią. Kiedy rozmawiałam z mamami na ten temat usłyszałam parę razy, że one są nawet zadowolone, że siedzą z chorym dzieckiem w domu, bo nie muszą iść do pracy...U mnie w domu jest 21 stopni ciepła zimą. Uważam, że to wystarczająco. A w przedszkolu jest po prostu upał i duchota. Czy przedszkola są wietrzone skoro moje dziecko zawsze jest tam spocone? Potem dzieci spocone wychodzą na plac zabaw na mróz "bo my proszę Pani nawet w mróz z dzieckiem wychodzimy żeby się hartowało"-mówi opiekunka. W salach gdzie przebywają dzieci nie ma czym oddychać, a kaloryfery grzeją na całego! Nie macie czasem wrażenia, że jednak nie dba się odpowiednio o zdrowie dzieci w przedszkolu? Może to wygodne jak nie ma dużej ilości dzieci?

      Czasem ręce opadają z bezsilności. Dziecko idzie do przedszkola i praktycznie non stop jest chore i siedzi w domu, a my sfustrowane i złe siedzimy w domu. Słyszymy od lekarzy, że to tak ma być, że takie choroby to naturalna szczepionka dla dziecka i że wszyscy przez to przechodzą. Cierpliwie zatem podajesz dziecku kolejny antybiotyk, który zalecił lekarz, a chorobom nadal nie ma końca...

      Najważniejsza jest bowiem PROFILAKTYKA. Najłatwiej wpakować w dziecko kolejną dawkę antybiotyku i...nic nie zmieniać. A zmiany wprowadzać warto, bo najważniejsze to naturalnie podnieść odporność malucha! Gdzieś czytałam, że po zażyciu jednego antybiotyku flora bakteryjna odbudowuje się w..10 miesięcy!!!A ile antybiotyków my podajemy dziecku w ciągu roku, szczególnie zimą...?

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Przedszkolak ciagle choruje”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 stycznia 2015 11:26