Dieta Dobrych Produktów

Wpisy

  • poniedziałek, 16 marca 2015
    • Dieta DDP a autyzm...

      Coraz więcej autyzmu wokół nas. Tworzy się statystyki, wylicza ile dzieci jest chorych, ile chorych będzie, a ile być może jest chorych. Często niestety stawia się diagnozę nad wyrost strasząc matkę, że dla jej dziecka ratunku nie ma i musi zaakceptować taki stan rzeczy. Tylko rodzic potrafi lekarzowi rzucić w twarz, że to skutek szczepionek! Skoro organizm reaguje tak gwałtowanie na wstrzyknięcie sporej ilości "Bóg wie czego" w organizm dziecka to znaczy, że jest słaby... Nie wierzę bowiem w przypadkowość jak mawiają lekarze. Jeśli dziecko do tej pory mówiło, chodziło, miało z nami wspaniały kontakt i nagle "wycofało się" po podaniu szczepionki wniosek jest prosty. Jednakże dlaczego tak się stało? Organizm został zatruty, ale czy to oznacza, ze nie można tego cofnąć? Często ulegamy zatruciom różnymi bakteriami, ale jednak organizm potrafi sobie z tym poradzić. Jak docieram do wielu źródeł okazuje się, że rodzice, którzy zmienili dietę dzieciom potrafią ich z tego autyzmu wyprowadzić i to na tyle, że dziecko staje się zdrowe!

      Oczywiście wymaga to wysiłku ze strony rodziców, ale czego nie robi się dla dziecka, aby znów było uśmiechnięte, wesołe, rozgadane i rozbawione?

      Jak bowiem pisze dr Witoszek w swojej książce " Przyczyną zachorowania jest śmieć w przewodzie pokarmowym, z którym organizm ma kłopot i nie regeneruje właściwie swoich tkanek". Dieta bezcukrowa, bez zbóż oraz bezmleczna potrafi zdziałać cuda. Po podaniu "śmiecia" do organizmu od razu zauważymy różnicę w zachowaniu dziecka. Kto z Was zastosował ta dietę w autyzmie i przyniosła ona rezultat?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 marca 2015 10:48
  • piątek, 13 marca 2015
    • Masło -nie daj się nabrać!

      Uwielbiam zapach i smak wiejskiego masła. Zastanawiam się często komu wiele lat temu zależało na zakatrupieniu masła i wprowadzeniu sztucznie wytwarzanej margaryny. Poszła za tym ogromna kampania reklamowa oczerniająca masło i wychwalająca pod niebiosa twory zwane margarynami. Reklamy nam jasno mówiły, że jedząc margaryny nasze dzieci będą zdrowo rosły i będą miały bystry umysł, nasi rodzice i dziadkowe jedząc margarynę obniżą sobie poziom cholesterolu we krwi, grubi schudną, a  chorujący wyzdrowieją. Ruszyła wielka machina i nasze półki sklepowe zaroiły się od kolorowych pudełek z zawartością czegoś czego do końca nie rozumieliśmy, ale wiedzieliśmy, że rano to coś rewelacyjnie rozsmarowuje się na kanapce. Dla tych, którzy nie chcieli całkowicie rezygnować z masła producenci wprowadzili miksełka, a dla co niektórych nawet margaryny o zapachu masła! Nikt nie pomyślał o tym, że masło zawiera tak niezwykła ilość zdrowych-czyli nam potrzebnych składników! na półkach praktycznie nie było wyboru masła.Kto na tym zarobił miliony-ten zarobił. Na szczęście teraz wszystko zmierza ku dobremu (choć jak wiemy oszustów nie brakuje!). I oto tutaj mamy kolejny sposób manipulacji naszymi mózgami! Producenci margaryn  zaczęli w śladowych ilościach do swoich produktów dodawać masło! Tylko po to żeby ogłupić konsumenta, który an półce gdzie stoją masła widzi produkt masłopodobny!

      Nie ukrywam, że po spróbowaniu wiejskiego masła z niechęcią sięgam nawet po te masła sklepowe-kto mi da pewność co producent dodaje do produktu. nawet dałam się nabrac i ostanio kupiłam w sklepie masło nazwane wiejskie i wyglądające jak wiejskie. Nawet zadzwoniłam do producenta, który ze smutkiem stwierdził, że takie są przepisy, że masło musi być wykonywane ze śmietanki pasteryzowanej. szkoda.

      Jeśli na DDP nam masło nie szkodzi można je jadać. Zapewnimy sobie stały dopływ witamin:szczególnie A i E oraz minerałów, lecytyny, kwasów omega-3 i....oczywiście zdrowego cholesterolu!!!!

      Komu szkodzi niech sobie zrobi masło klarowane :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      piątek, 13 marca 2015 11:26
    • Przepis DDP: CEBULAKI

      To nasz autorski przepis, który smakuje całej rodzinie: CEBULAKI. Czyli nic innego jak smakowite placki idealne na śniadanko!

      Najpierw na smalcu smażymy pokrojoną w piórka cebulę, dodajemy ulubione przyprawy: idealnie pasuje oregano i majeranek ale również papryka chilli jak i ....cynamon!

      Do miski rozbijamy jaja, dodajemy łyżkę smalcu, 2-3 łyżki mąki ziemniaczanej lub gryczanej. Na rozgrzanej patelni na smalcu smażymy małe okrągłe placuszki, na każdy kładziemy ciepłą, podsmażoną cebulkę i...gotowe!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      piątek, 13 marca 2015 10:40
  • środa, 25 lutego 2015
    • Przepisy DDP -ZUPY

      Nie lubię zup!- słyszymy często u dzieci.Po zupach mam brzuch jak balon! -słyszymy od dorosłych. - Zawsze po zupie chce mi się pić! Pytanie jednak dlaczego? Stara szkoła gotowania mówi, że zupę gotujemy na kostkach pełnych chemii i glutaminianu sodu, zupę zaciągamy zasmażka, dolewamy do niej śmietany i taką oto zjadamy. Jeszcze do tego zapychamy się paroma kromkami chleba i po takiej zupie jest nam ciężko. Wcale się nie dziwię. Nie dajmy się nabrać na zupy w 3 minuty. Nie wierzmy reklamom, że zupa w proszku jest z polskich buraków. Nie jedzmy grochówki z torebki, która smakuje "jak u mamy".
      Na DDP zupy są lekkostrawne, pyszne i przede wszystkim: zdrowe! Sycą na długo, nie chce się po nich pić, wspaniale smakują i są lekkostrawne dzięki dodatkowi ziół.
      Ale gotujemy je na wywarze z włoszczyzny lub na dobrym kawałku mięsa lub zjadamy z dodatkiem dobrego, zdrowego wg DDP tłuszczu.
      Nie musimy całe życie jeść pomidorówki na zmianę z ogórkową. Nasze zupy mogą być świetnym posiłkiem śniadaniowym aby rozgrzać żołądek przed wyjściem na mróz zimą jak i wspaniałym posiłkiem ochładzającym w upalne lato.

      Przykładowe zupy, które jadamy i wszystkim bardzo smakują:
      Zupy przepisy DDP
      -krem z dyni: upieczona dynia zmiksowana z mlekiem kokosowym z dodatkiem świeżej kolendry z podsmażoną wcześniej cebulką na oleju kokosowym, posypać prażonymi pestkami dyni.
      -zupa 2 kolory: wywar z włoszczyzny (bez marchewki) i dwa pęczki szparagów: zielony i biały. Szparagi ugotować, zmiksować z warzywami na gęsty krem, dodać łyżeczkę masła klarowanego, nalewać jednocześnie do talerza
      -zupa bez gotowania-gazpacho-chłodnik na upały: świeże pomidory bez skóry zmiksować ze świeżym ogórkiem z dodatkiem zielonej i czerwone papryki, cebuli, świeżym czosnkiem sporej ilości oliwy z oliwek
      -krem z pieczonych buraków: buraki upiec w folii, pokroić na kawałki, podgotować z kawałkiem imbiru, czosnku, białego pieprzu i masła plus spora ilość suszonego majeranku, posypać prażonymi orzechami włoskimi
      krem z białych warzyw: ugotować: seler, cebulę, ziemniaki, pół kalafiora, korzeń pietruszki, 2 ząbki czosnku, pieprz, sól, łyżka smalcu gęsiego, zupę posypać na talerzu prażonymi ziarnami słonecznika

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      środa, 25 lutego 2015 10:23
  • piątek, 20 lutego 2015
    • Dlaczego dziecko w przedszkolu choruje

       Kontynuuję temat chorowania dzieci w przedszkolach na choroby wszelakie. Często rodzice dużo więcej siedzą z dzieckiem w domu niż chodzą do pracy. Zdarza się jednak tak (i jak się okazuje bardzo często), że matka często nie wraca do pracy tylko siedzi z drugim dzieckiem- młodszym- w domu lub są wolni dziadkowie, którzy bardzo chętnie są w stanie zaopiekować się wnukiem. Ale jednak mama czyta w mądrych poradnikach dla zatroskanych mam, że dla prawidłowego rozwoju dziecka 3-letniego niezbędny jest kontakt z rówieśnikami. A gdzie on miałby znaleźć ten kontakt jak nie  w przedszkolu? Przy okazji szufladkuje się dzieci zakładając iż rozwój emocjonalny dzieci w wieku 3 lat jest na podobnym poziomie. Z drugiej strony mamy zakładają intensywne chorowanie dziecka w przedszkolu w pierwszym roku i chcą już to odchorowanie mieć za sobą. Brutalne oderwanie dziecka od mamy i wrzucenie go pod opiekę zupełnie obcych pań oraz zostawienie go w 30-osobowej grupie wrzeszczących i płaczących dzieci silnie odbija się na psychice takiego maluszka.  Dziecko zaczyna dawać sygnały: kopie, krzyczy, płacze, zaczyna moczyć się w nocy, nie przyjmuje posiłków lub całymi dniami siedzi w kącie. Mowa tutaj o tym, że dziecko musi samo się przystosować i przyzwyczaić. Zastanawia mnie jednak fakt czy rzeczywiście tak małe dziecko musi przechodzić tak silną traumę rozstania? Dlaczego dziecko choruje? Kontakt z "nowymi zarazkami" to jedno, ale ono poprzez chorobę woła o pomoc! Chce chorować, bo wtedy wraca do domu-do mamy...Polskie realia nie umożliwiają w przedszkolach skupienie się na problemach i tęsknocie małego 3-latka. Pani musi zająć się problemami 30 dzieci, a nie jest to łatwe. Stąd dziecko czuje się odrzucone, zaniedbane i wie, że nie ma oparcia w tych trudnych dla niego chwilach. Ile w tym prawdy, że dziecko w przedszkolu uczy się zaradności, samodzielności, a do tego "ma tyle atrakcji" jeśli my sami zauważamy, że ono do tego przedszkola chodzić nie chce. Czy mama w spokoju, bez presji i nacisku nie nauczy dziecka samodzielnego jedzenia, ubierania, czy nie pokaże mu różnych form odkrywania świata?

      Nie wiem czemu ma służyć obowiązek przedszkolny dla dzieci 5-i 6-letnich. Publicznie podkreśla się przyspieszony rozwój dziecka w obecnych czasach. Jednak umiejętność obsługi komputera czy tableta nie idzie w parze z odpowiednim rozwojem emocjonalnym dziecka.

      Państwo posyła 6-latków do szkoły ze względu na tą niezwykłą "sprawność intelektualną", ale czy ktoś bada "sprawność psychiczną"? Poradnie psychologiczne nie bez kozery pękają w szwach, bo któż zna lepiej własne dziecko niż rodzic? Ustawa nie przewiduje bowiem indywidualnych predyspozycji dziecka, możliwości jego rodziców. Znam mamę, która nie pracuje, ale musi zrywać się o 7 rano żeby odprowadzić dziecko na 8 do przedszkola. Dziecko odwdzięcza się jej nieustannym chorowaniem, bo przedszkola nie akceptuje i nie lubi, ale w ustawie ani słowa o dzieciach "wiecznie chorujących" i tych, którzy nie dają rady "wyrobić 50% normy obecności w przedszkolu" I choć mogłaby siedzieć ze zdrowym dzieckiem w domu i godzinami chodzić z nim na spacery, ale ustawa nakazuje....

      Sama widzę jak w przedszkolu jak pewna babcia każdego ranka wciska zapłakanemu dziecku cukierka prosto do buzi-masz zjedz, tylko już nie płacz, jak cię odbiorę dam ci drugiego. Chłopiec macha smutno ręką babci na pożegnanie i idzie do sali jak na ścięcie...

      Gdybyśmy zapewnili dziecku zdrowe odżywianie w przedszkolu, dużo spędzania czasu na świeżym powietrzu (a nie trzymania się realizacji podstawy programowej nauczyciela!!!), gdyby grupy były mniejsze, a panie potrafiły do każdego dziecka mieć indywidualne podejścia na pewno dzieciom byłoby łatwiej. Moim zdaniem połowa jak nie więcej pań przedszkolanek kompletnie nie nadaje się do bycia z 3-latkiem. Czy ktoś sprawdza stan umysłowy przedszkolanek? To dlaczego jestem zmuszona oddawać swoje dziecko pod ich opiekę?

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      piątek, 20 lutego 2015 14:20
    • Przepis na śniadanie DDP- Omlet z 3 jaj

      Często osoby, które rozpoczynają dietę DDP mają ochotę na jaja, bo jadali je bardzo rzadko albo wcale-a już wiemy, że jeśli nie jesteśmy na jaja uczuleni są one źródłem zdrowia!

      Nie da rady codziennie zjadać gotowanych jaj, bo szybko nam się znudzą-poza tym jakoś często powodują wzdęcia, ale omlet na wiele sposobów to naprawdę dobre rozwiązanie. Z tą różnicą, że oczywiście my nie dodajemy do jajek mąki pszennej tylko: gryczaną lub ziemniaczaną i to tylko w takiej ilości aby zagęścić ciasto na omlet. Potrzebujemy:

      3 jaja

      1-2 łyżki mąki ziemniaczanej lub gryczanej

      smalec do smażenia

      Rozbijamy osobno białka, osobno żółtka, ubijamy pianę, do żółtek dodajemy mąkę oraz ubite białka, solimy, delikatnie mieszamy.

      i.....dowolne dodatki na które tylko mamy ochotę:

      -mój ulubiony: śródziemnomorski: suszone, drobno pokrojone pomidory, oliwki i zioła prowansalskie albo świeże listki bazylii

      -na styl indyjski: do ciasta dodajemy przyprawę curry indyjskie (oczywiście bez glutaminianu sodu i innych dziwnych dodatków!)

      -omlet zielono mi: na usmażony omlet kładziemy listki rukoli i drobno pokrojona natkę pietruszki

      -omlet grzybowy: do ciasta dodajemy drobno pokrojoną cebulę i drobno pokrojone pieczarki

      -omlet na słodko: osobno w kąpieli wodnej roztapiamy gorzką czekoladę min.70%kakao i po upieczeniu smarujemy nim omlet

      -omlet na ostro: dodajemy drobno pokrojone ulubione papryczki: chilli lub japaleno i doprawiamy pieprzem

      Omlet smażymy na rozgrzanym tłuszczu, najlepiej porządnym smalcu.

      Jemy cieplutki:)


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Przepis na śniadanie DDP- Omlet z 3 jaj”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      piątek, 20 lutego 2015 10:46
  • wtorek, 17 lutego 2015
  • piątek, 13 lutego 2015
    • Zrób sobie jaja ...

      Jesz jajka? Raz na tydzień? Raz na miesiąc? Tylko na Wielkanoc? Dlaczego? Acha, bo mają dużo cholesterolu i zalepiają mózg! A to ciekawe...Zastanawiam się komu zależało aby na przestrzeni lat zrobić z jajka takiego killera! Jajko to samo zdrowie! I to można jadać i białko, i żółtko i skorupkę. Sprawdźcie sobie szczegółowy skład jajka. Właściwie jedząc same jajka możemy żyć w pełnym zdrowiu. Oczywiście tak się nie da, ale dlaczego mielibyśmy się ich bać-wszak daje je człowiekowi sama natura, a nie przemysł konsumpcyjny. Bać się wystarczy jajek w proszku i jajek od kur, które nie chodzą gdzie chcą.

      Najgorsze jest to, że te wszystkie bzdury o jajku powielają dietetycy, lekarze i potem my sami. Przecież to najcenniejszy produkt żywnościowy-prosto od natury! Dietetycy zalecają nam nie więcej niż 2 jajka tygodniowo!

      Odmawiasz sobie zatem zdrowego pełnego cennych substancji jajka-tak skłaniam Ciebie do sprawdzenia jaki skład ma jajko, ale bez problemu wchodzi Ci codziennie czekoladowy wafelek albo chemiowaty serek z kawałkami owoców. To nie jajka są winne zawałom! Ale nasze produkty cywilizacyjne, których tak pragniemy zachłannie każdego dnia!

      A jeśli brakuje nam wapnia -polecam skorupkoterapię.Skorupka jajka to nie śmieci. Jest ona najlepszym źródłem węglanu wapnia, który w 90 % jest przyswajalny przez organizm (kości). Poza tym zawiera 27 ważnych dla organizmu mikroelementów, takich jak: magnez, bor, miedź, fluor, mangan, żelazo, krzem, cynk, molibden,siarka i inne.Skład skorupki jajka jest bardzo podobny do składu kości i zębów.Naukowcy badający wpływ skorupki jajka na zdrowie ludzi udowodnili, że u dzieci i dorosłych, którym podawano sproszkowane skorupki jajka, że dały one pozytywny wpływ na łamliwe paznokcie, włosy, krwawiące dziąsła w chronicznych katarach i astmie.

      Więc daje pozytywny wpływ nie tylko na wzmocnienie tkanki kostnej. Daje jeszcze jedną korzyść. Usuwa pierwiastki promieniotwórcze z organizmu.

      Wystarczy sparzyć 5 minut we wrzątku skorupki jajek, zmielić w młynku i zażywać 1-2 g dziennie.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Zrób sobie jaja ...”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      piątek, 13 lutego 2015 15:30
  • czwartek, 12 lutego 2015
    • Jak zacząć z DDP?

      Opowiem jak to było u mnie: przegląd szafek, przegląd lodówki i wielkie porządki-przy okazji człowiek naprawdę się relaksuje. Dodatkowo czytając etykiety zrozumiałam ile chemii każdego dnia przyjmował mój organizm zajadając "zdrowe" jogurty, kiełbaski, szynki, zupki w proszku, gotowe sosy w słoikach, słodzone napoje, przetworzone soki. Horror.

      Zakupy okazały się jednak przyjemnością: odbywały się bowiem świadomie. Nie ukrywam, że najtrudniej było ze śniadaniami. Bo jak bowiem oduczyć kanapkożercę od zjedzenia rano kanapki? A jednak udało się. W lodówce miałam zawsze zupę z poprzedniego dnia: tak, tak zupę! Zupa na śniadanie naprawdę cudownie smakuje i rozgrzewa przed wyjściem z domu! Albo smażyłam sobie jajecznicę na boczku lub placki ziemniaczane-oczywiście bez mąki! Po śniadaniu nie miałam już ochoty na kanapkę, było mi ciepło, poprawiał mi się nastrój, czułam się syta i pełna energii.

      Obiady wymyślałam: pozwalałam sobie na początku na nieograniczone jedzenie ziemniaków i warzyw w przeróżnych formach jak i mięsa.

      Dniem wolności ustaliłam sobie piątek: był to wypad na pizzę, zjedzenie pierogów czy spotkanie z przyjaciółmi i jedzenie tego wszystkiego co "normalni ludzie". Jednak pewne zasady zaczynały stawać się pełnią świadomości i męża już potem nie dziwiło pytanie w restauracji czy rosół jest gotowany na kostkach czy metodą tradycyjną. Często kelner czerwienił się i mówił-oczywiście, że tradycyjnie-jak domowy. Po czym dodawałam-Bo wiem Pan, jestem uczulona na glutaminian sodu-stąd moje pytanie, mogłabym nawet umrzeć.-Poproszę zatem rosół. Kelner na szczęście szybko się poprawiał, że jednak mu się pomyliło i żebym nie zamawiała. To naprawdę działa! Teraz tak dużo mówi się o alergiach, że warto często pytać o to, co jemy. A nieuczciwych postraszyć tak zawsze można.

      Z czasem chleba już się tak nie chce jeść, a jeśli już wybiera się go z rozwagą, aby nie był to tani, nadmuchany wypełniacz, bo nasze ciało od razu na to zareaguje. Musimy pamiętać, że DDP to nie dieta tylko sposób świadomego odżywiania nie na tydzień czy miesiąc- na całe życie. Jeśli chcesz odżywiać się zdrowo to musisz to kontynuować, bo Twoje ciało potem zbuntuje się na każdy śmieć, który będziesz chciał do niego wrzucić. I prawidłowo:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Jak zacząć z DDP?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      czwartek, 12 lutego 2015 17:22
  • piątek, 06 lutego 2015
    • Wykaz dobrych produktów....

      Wykaz dobrych produktów, które pozwalają wyjść z wielu chorób, odzyskać zdrowie, wspaniałe samopoczucie znajduje się w książce dr Witoszek. Nie chodzi mi w tym momencie o zmuszanie kogokolwiek do zakupu książki, ale aby pewne rzeczy zrozumieć, przetworzyć we własnej głowie trzeba po nią sięgnąć. Bo efekty będą spektakularne, zadziwiające, ale...tu nie chodzi o zmuszanie się do jedzenia czegoś z listy. Tu chodzi o szerokie zrozumienie odblokowania własnych, naturalnych instynktów, wybieranie takiego jedzenia, które nam służy, takiego, które nam da radość, takiego na które mamy ochotę. Rano pijemy kawę z mlekiem, potem jemy kanapkę z serem, na obiad kotlet i ziemniaki, na kolację kanapkę i piwo. I tak codziennie. To nie znaczenia czy codziennie palimy papierosa, jemy identyczną kanapkę czy codziennie wsuwamy makaron na obiad, bo tak najszybciej. To są szeroko rozumiane nałogi. Nasz organizm się tego domaga. Spróbuj jeden jedyny dzień wytrzymać bez grama cukru: nie słodź herbaty, nie jedz słodkich batoników, nie zjedz ani jednego owocu. Spróbuj. Jeden dzień. Dasz radę?

      DOBRE PRODUKTY (DP, zwyczajowo nie nadużywane):

      BIAŁKA (B)

      1. Produkty bogatobiałkowe zwierzęce : białko jaja, żółtko jaja, majonez (dla celów maksymalizacji efektów prozdrowotnych będziemy uznawać go jako białko chociaż majonez to B+T; konserwanty w nim zawarte często nie są przyjazne dla organizmu), mięso wieprzowe, mięso wołowe (cielęce), mięso baranie (jagnięce), dziczyzna, kurczak, indyk, kaczka, gęś, królik, ryby morskie, ryby słodkowodne, owoce morza.

      2. Produkty bogatobiałkowe roślinne - groszek (zielony świeży, suszony), fasola (świeża, suszona), bób, soczewica, ciecierzyca, chleb świętojański, orzeszki ziemne, soja, słonecznik, pestki dyni, orzechy włoskie, orzechy laskowe, orzechy brazylijskie, migdały, sezam (chałwa, tahina-miazga sezamowa), siemię lniane, słonecznik, mak.

      TŁUSZCZE (T)

      1. Tłuszcze zwierzęce: smalec, słonina, skwarki, skórki wieprzowe, łój wołowy, tłuszcz gęsi, kaczy, z kury, skóra z kurczaka (B+T), tłuszcze rybie, tran, ghee (masło klarowane), masło (z masła należy zrezygnować jeżeli grupa mleczna wywołuje bardzo silne reakcje).

      2. Tłuszcze roślinne: oliwa, oleje roślinne, olej kokosowy, wiórki kokosowe, owoc kokosu, tłuszcz palmowy, awokado (W+T), oliwki, czekolada gorzka (W+T, nie powinna być jedzona codziennie), masło kakaowe. Czekolada i kakao nie nadają się do żywienia dzieci do 1 roku życia, w mleku matki karmiącej zwykle tylko niewielkie ich ilości są tolerowane przez niemowlaka karmionego naturalnie.

      WĘGLOWODANY (W)

      1. Dyniowate: dynia, kabaczek, patison, ogórki, ogórki kiszone, cukinia i jako nisko-węglowodanowe owoce (melon, arbuz). Rośliny w poszczególnym punkcie należą do jednej grupy botanicznej i obsługiwane są zbliżonymi szlakami metabolicznymi.

      2. Psiankowate: pomidor, papryka, bakłażany, ziemniaki (do 350g/dobę).

      3. Kapustne: kapusta biała, czerwona, włoska, pekińska, kapusta kiszona, brukselka, kalafior, brokuły, kalarepa, rzeżucha, pasternak, pszonak, rukola, gorczyca, jarmuż, chrzan, rzodkiewka, rzodkiew biała, długa, brukiew, rzepa, kapary. Rzodkiew, rzodkiewka i kapary mimo, że należą do kapustnych, rzadziej dają nietolerancje niż reszta kapustnych.

      4. Baldaszkowate (selerowce): marchewka, pietruszka, seler, brukiew; zioła: koper, anyż, kminek, kolendra, żeń-szeń, eleuterokok i blisko z nimi spokrewniony – lubczyk.

      5. Szczeciowce – roszpunka, kozłek;

      6. Astrowate – zawierają substancje bodźcujące układ odpornościowy pobliskie grupom 4,5,6, – piołun, jeżówka (Echinacea), komosa, krwawnik, nagietek, łopian, ostropest, podbiał, rumianek, stokrotka, kocanka, karczochy. Do rodziny astrowate należy podrodzina: cykoriowate: zwykle są najmniej alergenne, sałata, mlecz, mniszek, cykoria.

      7. Komosowate: burak, szpinak, quinoa i zbliżone do nich goździkowce – szczaw, rabarbar, gryka, amarantus.

      8. Cebulowe: cebula, szczypiorek, por, czosnek.

      9. Grzyby suszone i świeże.

      10. Inne - glony, szparagi, zioła, kiełki, kawa prawdziwa, przyprawy: szafran, kurkuma, rozmaryn, imbir, cynamon, mięta, tymianek, majeranek, oregano, bazylia, kurkuma, pieprz, gorczyca/musztarda.

      12. Strączkowe: (B+W), bób, fasolka szparagowa, groszek zielony, soja, soczewica, ciecierzyca, orzechy ziemne (jako wyjątek zawiera także tłuszcz - BTW), chleb świętojański.

      Teraz widzimy jak ważne są okresowo stosowane RÓŻNORODNE zioła, które kontaktują układ odpornościowy z grupą roślin o podobnym składzie białek ZMNIEJSZAJĄC na nią zapotrzebowanie. Zacznijmy żyć świadomie, jedzmy różnorodnie. Jeżeli ktoś nie lubi ziół i warzyw, świadczy to o istotnym obciążeniu metabolicznym – osoba tak reagująca ma przejść na DDP by zacząć je tolerować! Z drugiej strony, jeżeli ktoś nie lubi warzyw i ziół – lekiem jest stosowany we właściwej dawce (poniżej) bezalergenowy tłuszcz!

      OWOCE I SOKI OWOCOWE

      Zaliczam do Dobrych Produktów, ale odpowiednich głównie dla dzieci. W miarę możliwości można dostarczać dzieciom różnorodne owoce czy soki. Bananów, winogron i suszonych owoców nie powinny jadać codziennie przez długi czas. Banany, winogrona można jadać 1-2 razy w tygodniu. Te nie całkiem dojrzałe, zielonkawe, zawierają mniej cukru, a wiec są bardziej przyjazne dla układu odpornościowego. Dla dorosłych owoce są zbyt prozapalne i lepiej traktować je jako produkty „szkodliwe” - jadać nie częściej niż co 3-7 dni. Im szerzej stosowana dieta obejmuje Szkodliwe Produkty (zboża, produkty mleczne), tym bardziej prozapalne działanie mają owoce. Witaminę C korzystniej jest pozyskiwać z surowych warzyw i kiszonek. Owoce o najmniejszej zawartości cukru to cytryna, grejpfrut, owoce jagodowe (jagoda, borówka, żurawina, poziomki, truskawki, maliny, jeżyny), agrest, porzeczka, aronia, arbuz, ananas, melon. U cukrzyków i osób z dużymi objawami jakiejkolwiek choroby, te mniej słodkie będą tolerowane we większej ilości niż te bardziej słodkie. Miód, syrop klonowy i cukier trzcinowy zaliczane są przeze mnie do Produktów Szkodliwych (wytłumaczenie tego dziwnego podejścia umieściłam w rozdziale Produkty książki „Dieta Dobrych Produktów”). Cytrusy są niezalecane dla żywienia dziecka do pierwszego roku życia oraz dla karmiących je w tym czasie matek.

      ALKOHOLE

      wódka, brandy, wino, szampan, ajerkoniak, gin, whisky, likiery – im bardziej słodkie tym bardziej kłopotliwe dla układu odpornościowego. Alkohole są stosunkowo bez-alergenowe, poza ajerkoniakiem, który można pić czy dolewać do kawy prawdziwej w dzień „jajeczny”. Najbardziej kłopotliwe pośród alkoholi jest piwo. Nie jest na liście Dobrych Produktów. Alkohole mimo udowodnionego działania antymiażdżycowego i przeciwcukrzyciwego nie powinny być wypijane codziennie.

      PRODUKTY SZKODLIWE:

      Zboża glutenowe: żyto, pszenica, jęczmień, owies, orkisz.

      Zboża bezglutenowe: ryż, kukurydza, proso.

      Produkty mleczne: mleko, sery, jogurty, kefiry, lody, śmietana.

      Owoce - u dorosłych (w jakich warunkach bardziej szkodzą a w jakich mniej - w książce „Dieta Dobrych Produktów”)

      Wędzonki, glutaminiany, benzoesany, środki sztucznie barwiące, słodziki.

      Produkty w/w można jeść co 3-7 dni lub rzadziej.

      Produkty Szkodliwe to potrawy „rozszczelniające” (czytaj: niszczące błony komórkowe, niszczące „granice”) to produkty silnie cukrogenna (glukogenne). Produkty cukrogenne to takie które wywołują zapalenie (nieszczelność błonową) o każdym umiejscowieniu. Produkty cukrogenne hamują możliwość wycofywania się wszystkich chorób, hamują gojenie się ran i hamują możliwość uzyskania remisji w chorobie nowotworowej. Zakres chorób w których możemy stosować DDP jest olbrzymi.

      źródło: www.dietaoptymalna.com

       

       

       

       


       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Wykaz dobrych produktów....”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      piątek, 06 lutego 2015 13:26