Dieta Dobrych Produktów

Zdrowie dziecka

  • poniedziałek, 26 stycznia 2015
    • Słaba odporność dziecka-jak radzić sobie z przeziębieniami

      Kiedy tylko dziecko wykazuje pierwsze objawy zachorowania od razu odstawmy: wszelki cukier, nie dawajmy mu herbaty z miodem i cytryną-to wcale nie pomaga! Miód podrażnia gardło, a cytryna dodatkowo wychładza (tak jak i inne cytrusy) i choroba się rozwija.

       Tabletki do ssania na gardło? Zawierają cukier i przynoszą tylko chwilową ulgę.

       Nie dawajmy mu nic z produktów mlecznych, żadnych potraw mącznych! To wszystko spotęguje rozwój choroby. Bakterie i wirusy kochają te produkty!

       Musimy w tym czasie dostarczyć dziecku przede wszystkim tłuszczu-tłuszcz bowiem nie tylko nawilża, ale do tłuszczu "nie czepiają się" bakterie ani wirusy i na nich się nie mnożą. Ale jeśli dziecko nie ma ochoty na nic to....pozwólmy mu na to, post leczy, nie zmuszajmy go do jedzenia i utraty energii potrzebnej na trawienie. Ta energia potrzebna mu jest do zwalczenia wirusów!

      A jeśli apetyt dopisuje to najlepiej żeby przez ten czas dziecko jadło ciepłe, pożywne zupy warzywne ugotowane na jakimś tłuszczu czy mięsku. A może dziecko lubi frytki? Na śniadanko warto podać pyszną jajecznicę wzmacniającą bez pieczywa! Na pewno pomoże tran-on naprawdę wzmacnia odporność i poprawia stan gardła.

       Uduśmy na smalcu gęsim dziecku potartą marchewkę (witamina A!!!), podajmy mu (jeśli już ma odpowiedni wiek i nie jest uczulone) orzechy do podjadania albo słonecznik czy pestki dyni.

       Pamiętajmy, że warto podawać dziecku te produkty dla wzmocnienia odporności przez okres całej zimy.

       Nie może być zdrowe dziecko, które codziennie pije zimne jogurty prosto z lodówki (gardło i układ odpornościowy tego nie cierpią) czy wcina batoniki i słodkie drożdżówki. Im więcej cukru dostarczamy do organizmu i produktów mlecznych tym mniejsza jego odporność!

      Codzienna porcja płatków zbożowych z mlekiem to średni posiłek dla naszej odporności.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Słaba odporność dziecka-jak radzić sobie z przeziębieniami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 stycznia 2015 11:29
  • środa, 09 lipca 2014
    • Moje dziecko jest niejadkiem... Czyja to wina?

      Takie słowa pamiętam z dzieciństwa i....wiecznie ganiającą za mną łyżkę. Bałam się łyżki, talerza i widelca. Bałam się zapomnieć w zabawie, w kąpieli, bo wszędzie chodziła za mną łyżka i wsadzała mi, wpychała jedzenie do buzi choć ja wcale nie chciałam. Było mi niedobrze na sam zapach mleka, kaszy manny, kakao, płatków z mlekiem...a było to codziennie rano na śniadanie. To był koszmar. Nikt nie szukał przyczyny, lekarki radziły "karmić na siłę, bo musi jeść, musi pić mleko". Uraz pozostał na całe życie, potem jakoś się tak to naprawiło jak sama mogłam decydować co jeść, kiedy i w jakiej ilości.

      Kiedy urodziłam dziecka przyrzekłam sobie, że nigdy ale to nigdy nie będę zmuszała go do jedzenia, a wszyscy byli przekonani, że "niejadkostwo jest dziedziczne".

      Je różnorodnie, je smacznie, lubi wszystko, nie ma awersji, ma niesamowitą pasję niejedzenia codziennie tego samego. Jak w poniedziałek zjadł kaszę wiem,że we wtorek tego nie tknie więc mu nawet nie robię. Jak je kanapkę z serem ściąga z niej kiełbasę, czasem zje na śniadanie tylko banana, a czasem nie je nic. Nie mówię mu "musisz to zjeść!". Pozwalam mu na pozostawienie na talerzu tego czego chce i ile chce, nie chodzę za nim z łyżeczkę, nie karmię podczas zabawy czy oglądania bajki, jemy posiłki wspólnie. Lubię słyszeć "mamo to jest pyszne". Nie przemycam specjalnie do posiłku rozdrobnionego brokuła dzień w dzień, bo "jest bardzo zdrowy". Je wszystkie warzywa, owoce, mięsa. czasem ma wielką ochotę na kawałek boczku, czasem na placki ziemniaczane, a czasem na zapiekankę warzywną bez mięsa. Jak zje mięso we wtorek w środę często ma ochotę na warzywa, w piątek na omleta itd. Woła "mamo jestem głodny!" i wiem,że zje z apetytem! Pytam często na co ma ochotę. Pozwalam mu na jedzenie jednego produktu jako posiłku np. ugotowanej fasolki czy bobu, bo bardzo lubi. Nie jest niejadkiem. Nie zapycha żołądka chlebem i słodkimi jogurtami. Pomaga mi w przygotowaniu posiłków, zna przyprawy (bo i na nie ma różną ochotę), podjada listki bazylii z parapetu. Kiedy nie ma ochotę na kolację-idzie spać bez kolacji! Szanuję jego decyzje, jego wybory smakowe. Zazdroszczę mu tej niesamowitej zdolności i umiejętności wyboru tego co w danej chwili podpowiada mu jego organizm.

      Myślę, że bycie niejadkiem to przede wszystkim choroba psychiczna, strach dziecka, skręcanie w żołądku. Rodzice są temu winni. Dziecko boi się, że dostanie do jedzenia coś czego nie lubi, przeżywa psychiczną traumę, bo rodzic nie potrafi zauważyć, że to dziecko z apetytem je bułkę z masłem i pomidorem, placki ziemniaczane, frytki, mało tego z apetytem je U OBCYCH i wtedy nie wybrzydza, wtedy mu smakuje, a wraca do domu czuje zapach kaszy manny na mleku i.....nagle nie chce jeść, a przecież "musi".

      Pozwalajmy dziecku wybrzydzać, decydować, proponować różne produkty i różne zestawienia. Będzie to bardzo inspirujące również dla nas.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Moje dziecko jest niejadkiem... Czyja to wina?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      madzik120
      Czas publikacji:
      środa, 09 lipca 2014 14:14